﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" href="szablon-stary-barok-tooltips.xsl"?>


<!--
UWAGI ODNOŚNIE DO KODOWANIA:

tagi używane w tekstach poetyckich:
   <l>linijka tekstu wierszowanego</l>
   <l n="15">wers z numerem na marginesie</l>
   <l rend="indent">wers z wcięciem</l>
   <l n="20" rend="indent">wers z wcięciem i z numerem</l>

zwrotka tekstu wierszowanego:
   <lg>  
      <l>pierwsza linijka</l>
      <l>druga linijka</l>
   </lg>

tagi używane w kodowaniu prozy:
   <p>akapit prozy</p>
   <p>następny akapit, itd.</p>

tytuły wierszy, rozdziałów etc.:
   <head>Tytuł</head>

części, rozdziały, poszczególne wiersze:
   <div>tu umieszczamy całą część tesktu, strofy, akapity itd.</div>
   <div type="poem">poszczególne wiersze w obrębie zbioru</div>
   <div type="chapter">poszczególne rozdziały prozy</div>
   
kursywa, wyróżnienia:
   <emph>żeby nie komplikować, używany jest tylko jeden tag</emph>

uzupełnienia wydawcy, aparat, przypisy:
   <add>wyrazy (litery) uzupełnione przez wydawcę; automatycznie zostaną dodane nawiasy ostre</add>
   <note>treść przypisu (komentarz, objaśnienia)</note>
   <note type="aparat">aparat krytyczny: komentarz do bieżącego miejsca</note>
   używane znaki utf (żeby nie korzystać z encji):
   –   (=półpałza)
   „ ” (=cudzysłów zwykły)
   ‘ ’ (=cudzysłów do znaczeń)
-->

<TEI>
  <teiHeader> 
    <fileDesc>
      <titleStmt>
        <title>Roksolanki, to jest Ruskie panny</title>
        <author>Szymon Zimorowic</author>
        <respStmt>
          <resp>wyd.</resp>
          <name>Radosław Grześkowiak</name>
        </respStmt>
      </titleStmt>
      <publicationStmt>
        <publisher>Staropolska.pl</publisher>
        <availability status="free">
          <p>Distributed by the Pedagogical University in Krakow under a <ref target="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/">Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 License</ref>.</p>
        </availability>
        <date>2.04.2013</date>
      </publicationStmt>
      <sourceDesc>
        <bibl>Szymon Zimorowic, <i>Roksolanki to jest Ruskie panny</i>, wyd. Radosław Grześkowiak, Warszawa 1999 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich” 13).</bibl>
      </sourceDesc>
    </fileDesc>
    <profileDesc>
      <creation> 
        <date>1629/1654</date>
      </creation> 
      <textClass> 
        <keywords scheme="słowa kluczowe">
          <term>Szymon Zimorowic</term>
          <term>Roksolanki to jest Ruskie panny</term>
          <term>poezja</term>
          <term>sielanka</term>
          <term>barok</term>
        </keywords>
      </textClass> 
    </profileDesc>
  </teiHeader>
  <text>
    <body>
      <div type="collection">
      <head>TRZECI CHÓR, PANIEŃSKI</head>
      <!-- tu się zaczynają poszczególne wiersze -->
        <div type="poem">
        <head>Pierwsza</head>
        <head>LEONELLA</head>
          <lg>
            <l>Dlaczego przede mną stronisz, dziecię kochane?</l>
            <l>Czemu ode mnie odwracasz usta różane?</l>
            <l rend="indent2">Dokąd nogi i skrzydła gotujesz płoche?</l>
            <l rend="indent2">Nie odchodź, aż żalów mych posłuchasz trochę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Wszakoż pierwsza miłość ciebie z mym młodym duchem</l>
            <l>w dzieciństwie jeszcze związała złotym łańcuchem,</l>
            <l rend="indent2">a teraz rozrywając kochanie moje,</l>
            <l rend="indent2">jedyne serce nasze dzielisz na dwoje.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Aniołeczku mój upieszczony, jeśli mię lubisz,</l>
            <l n="10">nie odstępujże ode mnie, bo mię zagubisz.</l>
            <l rend="indent2">Cóż za korzyść odniesiesz, gdy przez twą winę,</l>
            <l rend="indent2">nadawniejszy twój towarzysz, marnie zaginę?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Jakoś dobry, dziel się ze mną lotnymi pióry,</l>
            <l>aza wylecę zarówno z tobą do góry.</l>
            <l n="15" rend="indent2">Ja za taką uczynność, próżna kłopota,</l>
            <l rend="indent2">użyczęć lepszą cząstkę mego żywota.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A jeżeli umyśliłeś w dalekie strony</l>
            <l>odbieżeć mię, przyjacielu mój upieszczony,</l>
            <l rend="indent2">pewnie wziąwszy za rękę mego Kupida,</l>
            <l n="20" rend="indent2">pospołu z tobą pójdzie twoja Cypryda.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Bierz-że ode mnie na drogę piękne wdzięczności,</l>
            <l>bierz uciechy, bierz rozkoszy, weźmi miłości.</l>
            <l rend="indent2">A kiedy te dostatki weźmiesz ode mnie,</l>
            <l rend="indent2">chociajże chcesz, nie pójdziesz przecię beze mnie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Druga</head>
        <head>AMORELLA</head>
          <lg>
            <l rend="indent">„Serce nieszczęsne, o serce moje,</l>
            <l rend="indent">czemu się w gorzkie rozpływasz zdroje?</l>
            <l rend="indent2">Czemu krotochwile</l>
            <l rend="indent2">cieszące cię mile,</l>
            <l n="5">opuściły cię przez niemałą chwilę?”</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">„Ach, mnie, niestetyż, ach, połowicę</l>
            <l rend="indent">ubyło, na to miejsce tesknice</l>
            <l rend="indent2">ciężkie nastąpiły, </l>
            <l rend="indent2">frasunek niemiły</l>
            <l n="10">swe jadowite wywarł na mnie siły.”</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">„Oczy mizerne i opłakane,</l>
            <l rend="indent">czemu toczycie łzy z krwią zmieszane?</l>
            <l rend="indent2">Kędy wasz wzrok złoty, </l>
            <l rend="indent2">kędy są pieszczoty?</l>
            <l n="15">Gdzie was odległy wesołe przymioty?”</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">„Słońce ucieszne nocą nam zaszło,</l>
            <l rend="indent">światło przyjemne nam z nim zagasło,</l>
            <l rend="indent2">a ćmy nieprzyjemne </l>
            <l rend="indent2">i chmury nikczemne</l>
            <l n="20">rozpostarły w nich zasłony swe ciemne.”</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">„Rozraduj się już, serce troskliwe,</l>
            <l rend="indent">pojźrzycie jasno, oczy płaczliwe!</l>
            <l rend="indent2">Abowiem w zamianę </l>
            <l rend="indent2">trosk waszych kochane</l>
            <l n="25">pociechy słońce przywróci wam rane.”</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Trzecia</head>
        <head>CELERYNA</head>
          <lg>
            <l>Widzisz, jako z ucieszną wiosną przyszły czasy,</l>
            <l>jako zielonym listem okryły się lasy,</l>
            <l>łąka uciechy kwieciem sfarbowana daje,</l>
            <l>ptaszymi roźlicznemi skargami brzmią gaje:</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">słowik, wznowiwszy w sobie żal swój nieszczęśliwy,</l>
            <l>zaczyna wielkim głosem lament przeraźliwy.</l>
            <l>Pola się uśmiechają, rzeki cichym pędem</l>
            <l>mkną po gładkich kamieniach, leśne nimfy rzędem,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>ująwszy się za ręce, różne stroją tany,</l>
            <l n="10">gdy satyrowie dzicy grają im w organy.</l>
            <l>Owo zgoła pociechy zewsząd wynikają,</l>
            <l>zewsząd do nas radości nowe przybywają.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A ciebie, <add>Da</add>mijanie, frasunek żałosny</l>
            <l>nie chce opuścić podczas ulubionej wiosny,</l>
            <l n="15">w tobie melancholiją gęste troski rodzą,</l>
            <l>lubo zorze znikają złote, lubo wschodzą.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Tak-żeś jest napełniony niezbytym kłopotem,</l>
            <l>że cię ani czas swoim łagodnym obrotem,</l>
            <l>ani sen poratować nie może swobodny,</l>
            <l n="20">ani trunek biesiadny, ani głos łagodny?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ma rada: jeśli w sobie chcesz ukoić stare</l>
            <l>troski, nie dawaj się im umacniać nad miarę,</l>
            <l>bo je czas potym zleczy; kto w nich trwa statecznie,</l>
            <l>żal jego obróci się w dobrą myśl koniecznie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Czwarta</head>
        <head>JANELLA</head>
          <lg>
            <l>Słońce zagasło, ciemna noc wstaje,</l>
            <l>ze mną kochany mój się rozstaje.</l>
            <l rend="indent2">Świadczę wami, gwiazdy, </l>
            <l rend="indent2">żem ja na czas każdy</l>
            <l n="5">przyjacielem mu byłam zawżdy.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Wieczór nastąpił, Hesper wychodzi;</l>
            <l>ode mnie smutny miły odchodzi.</l>
            <l rend="indent2">Pohamuj twej drogi, </l>
            <l rend="indent2">przyjacielu drogi!</l>
            <l n="10">Nie odstępuj mnie, dziewki ubogiéj.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Miesiąc roztoczył promień różany,</l>
            <l>a mnie opuszcza mój ukochany.</l>
            <l rend="indent2">Zostań na godzinę, </l>
            <l rend="indent2">powiedz mi przyczynę,</l>
            <l n="15">czemu odchodzisz biedną dziewczynę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Blisko północy, już słyszeć dzwony,</l>
            <l>mnie rękę daje mój ulubiony.</l>
            <l rend="indent2">Potrwaj, proszę, mało, </l>
            <l rend="indent2">jeszcze nie świtało,</l>
            <l n="20">pójdziesz wnet, gdzie-ć się będzie podobało.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Jutrzenka zeszła, moje jedyne</l>
            <l>serce w daleką spieszy gościnę.</l>
            <l rend="indent2">Poczekaj na chwilę, </l>
            <l rend="indent2">niechaj krotochwile</l>
            <l n="25">zażyję z tobą, gadając mile.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Już na pół zbladły rumiane zorze,</l>
            <l>przyjaciel wyszedł mój na podworze.</l>
            <l rend="indent2">Postój, me kochanie, </l>
            <l rend="indent2">skoro słońce wstanie,</l>
            <l n="30">odjedziesz, kędy będzie twe zdanie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Dzień świat ogarnął, chmury rozegnał,</l>
            <l>mój namilejszy mnie też pożegnał.</l>
            <l rend="indent2">Proszę, moje chęci </l>
            <l rend="indent2">miej w dobrej pamięci,</l>
            <l n="35">wszak nie uznałeś w nich żadnej niechęci.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Na którykolwiek kraj pójdziesz świata,</l>
            <l>niechaj Bóg szczęści młode twe lata,</l>
            <l rend="indent2">niechaj i kłopoty </l>
            <l rend="indent2">przemieni w wiek złoty,</l>
            <l n="40">nie zapominaj mnie też, sieroty.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Więc kiedy lata rane upłyną,</l>
            <l>uciechy pierwsze rady tam giną;</l>
            <l rend="indent2">jednak ty statecznie </l>
            <l rend="indent2">kochaj we mnie wiecznie.</l>
            <l n="45">Jeżeli zechcesz, jam twą koniecznie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Piąta</head>
        <head>PAWENCJA</head>
          <lg>
            <l>Piękna dziewico, </l>
            <l>moja siestrzyco,</l>
            <l rend="indent">w twoim ogrodzie</l>
            <l>gdy ja do roże </l>
            <l n="5">palce przyłożę,</l>
            <l rend="indent">ciernie mię bodzie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Dla tego strachu </l>
            <l>nie chcę zapachu</l>
            <l rend="indent">więcej zakuszać,</l>
            <l n="10">nie chcę i kwiata </l>
            <l>przez wszytkie lata</l>
            <l rend="indent">ślicznego ruszać.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Wenery synie, </l>
            <l>cny Kupidynie,</l>
            <l n="15">rozkoszne dziecię,</l>
            <l>gdy z swego łuku </l>
            <l>czasem bez huku</l>
            <l rend="indent">strzelasz po świecie,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>sztuczny kozaku, </l>
            <l n="20">co masz w sajdaku,</l>
            <l rend="indent">puszczasz znienagła.</l>
            <l>Alić zarazem </l>
            <l>za słodkim razem</l>
            <l rend="indent">śmierć idzie nagła.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Szósta</head>
        <head>TAMILLA</head>
          <lg>
            <l rend="indent">Dobranoc, trzykroć ukochany,</l>
            <l rend="indent">dobranoc, wianeczku różany</l>
            <l>z kwiatków woniących nadobnie uwity</l>
            <l>i sromieźliwą liliją podwity!</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5" rend="indent">Dla ciebie, nie folgując spaniu,</l>
            <l rend="indent">powstawszy rano po świtaniu,</l>
            <l>gdym po różańcu rozkwitłym chodziła,</l>
            <l>bieluchne-m nóżki rosą umoczyła.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">Dla ciebie kwiateczki nadobne</l>
            <l n="10" rend="indent">zrywając, paluszki me drobne</l>
            <l>niemiłosierne ciernie poraniło,</l>
            <l>tak że się dobrze krwie mojej napiło.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">A przecię-m tak cierpliwą była,</l>
            <l rend="indent">ażem cię do końca uwiła;</l>
            <l n="15">uwiwszy, twoją pozorną koroną</l>
            <l>przyozdobiłam kosę uplecioną.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">Cóż po tym, gdy słońce gorące</l>
            <l rend="indent">w południe róże w nim pachniące</l>
            <l>wniwecz spaliło, że wszytkie powiędły,</l>
            <l n="20">a koralowe goździki pobledły.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">Dobranoc tedy, ukochany,</l>
            <l rend="indent">dobranoc, wianeczku różany!</l>
            <l>Żegnam się z tobą, żegnam ostatecznie,</l>
            <l>dobranoc miewaj, dobranoc miej wiecznie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Siódma</head>
        <head>PAŁACHNA</head>
          <lg>
            <l>Posłuchajcie skargi mojej, następne lata,</l>
            <l>w jakim teraz utrapieniu żyję u świata!</l>
            <l rend="indent">Fortuna mię omyliła krom słusznej winy:</l>
            <l rend="indent2">oto, w którym jeszcze mała</l>
            <l n="5" rend="indent2">serdecznie-m zawsze kochała,</l>
            <l rend="indent">opuścił mię mój przyjaciel wdzięczny jedyny.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Przyjacielu mój, z tutecznej wszytkiej korony</l>
            <l>sam szczególnie mnie wybrany, sam ulubiony,</l>
            <l rend="indent">czemu gardzisz usługami szczerej dziewczyny,</l>
            <l n="10" rend="indent2">które-m ci oddawszy cale,</l>
            <l rend="indent2">w przedsięwzięciu trwałam stale?</l>
            <l rend="indent">Czemu mię przenosisz okiem twym bez przyczyny?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Wspomni sobie, jakom cię ja lubiła ściśle,</l>
            <l>jakom cię skrycie taiła w moim umyśle:</l>
            <l n="15" rend="indent">tobie chęci serca mego jawnie wylałam,</l>
            <l rend="indent2">a inszych młodzianów dary,</l>
            <l rend="indent2">polecania i ofiary</l>
            <l rend="indent">tobie gwoli, niewdzięczniku, w tył odrzucałam.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nie dbałam ja na wysokie panięce stany,</l>
            <l n="20">nie dałam wprzód na dostatnie i wielkie pany,</l>
            <l rend="indent">nie patrzałam na purpury ani bisiory,</l>
            <l rend="indent2">fraszka u mnie były szaty,</l>
            <l rend="indent2">złotogłowy i bławaty,</l>
            <l rend="indent">za nic-em ja poczytała bogate zbiory.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Na ostatek, co płeć białą marnie uwodzi,</l>
            <l>nie korzystałam w lubości pieszczonej młodzi,</l>
            <l rend="indent">nie starałam się o złoto i nowe stroje.</l>
            <l rend="indent2">Tobiem się tylko myśliła</l>
            <l rend="indent2">upodobać, tobiem żyła,</l>
            <l n="30" rend="indent">chcąc co dzień lepiej zarobić na łaskę twoję.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Prawda, często dawałeś mi słóweczka cudne,</l>
            <l>pokrywając słodką mową serce obłudne.</l>
            <l rend="indent">Jam ufała, źwierząteczkiem będąc ułomnym,</l>
            <l rend="indent2">i czyniłam głośne śluby,</l>
            <l n="35" rend="indent2">żem ja tobie, ty mnie luby,</l>
            <l rend="indent">nie rozumiejąc, żeś się miał zstać wiarołomnym.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ale, widzę, nie pomogły moje starania</l>
            <l>ani życzliwe ukłony, ani wzdychania:</l>
            <l rend="indent">barziej ci się spodobała insza, nieboże,</l>
            <l n="40" rend="indent2">która mi nie zrówna w rodzie</l>
            <l rend="indent2">ani w udatnej urodzie,</l>
            <l rend="indent">ani w domowych dostatkach zdołać mi może.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Źle mi nagradzasz me chęci, niebaczny panie,</l>
            <l>za usługi oddajesz mi ciężkie karanie!</l>
            <l n="45" rend="indent">Ale i tobie, zmienniku, twymże przykładem</l>
            <l rend="indent2">pomsty pokarnej wyroki</l>
            <l rend="indent2">nieuchronne bez odwłoki</l>
            <l rend="indent">zgubę za zdradę gotują z wiecznym upadem.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Ósma</head>
        <head>JOSARIS</head>
          <lg>
            <l rend="indent">Nieszczęśliwa godzina była,</l>
            <l>w którąmem cię, pani matko ma, opuściła:</l>
            <l>skosztowałam omylnego przyjaciela.</l>
            <l rend="indent2">Nie takem ja rozumiała,</l>
            <l n="5" rend="indent2">nie tegom się spodziewała </l>
            <l rend="indent3">wesela.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">Kędy teraz słówka łagodne,</l>
            <l>kędy teraz obietnice wiary niegodne?</l>
            <l>Wniwecz poszły, ach niestetyż, jako dym prawie,</l>
            <l n="10" rend="indent2">a ja, nieszczęsna, u wszytkich</l>
            <l rend="indent2">zostałam w obmówkach brzydkich </l>
            <l rend="indent3">i sławie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent">Wszyscy się mi urągają,</l>
            <l>matki mię na przykład swoim córeczkom dają.</l>
            <l n="15">Cóż mam czynić? Trudno takiej wetować szkody.</l>
            <l rend="indent2">Przeto ja zażyję świata,</l>
            <l rend="indent2">póki mi nie wezmą lata </l>
            <l rend="indent3">urody.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Dziewiąta</head>
        <head>PROCERYNA</head>
          <lg>
            <l>Ogrodzie, ogrodzie ulubiony,</l>
            <l>kwiatkami roźlicznymi natkniony!</l>
            <l rend="indent">Ciebie piękna Lubomiła</l>
            <l rend="indent">rękami swemi sadziła.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Dla ciebie wiosna idzie zuchwała,</l>
            <l>dla ciebie słońce cały dzień pała,</l>
            <l rend="indent">tobie Zefir wiatry grzeje,</l>
            <l rend="indent">tobie Hesper rosę leje.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ty nimfy, z nimi kwietne boginie</l>
            <l n="10">za goście masz i za gospodynie,</l>
            <l rend="indent">ciebie Pallas i Pafija</l>
            <l rend="indent">osobą swoją nie mija.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Cokolwiek przedniej roszańskiej młodzi</l>
            <l>może być, cieszyć się z tobą chodzi;</l>
            <l n="15" rend="indent">ciebie panny, choć się wstydzą,</l>
            <l rend="indent">często barzo rady widzą.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ty w sobie wszytkich dziewek pieszczoty</l>
            <l>zamykasz, ty młodzieńskie zaloty</l>
            <l rend="indent">w miękkie rymy uwinione</l>
            <l n="20" rend="indent">przez brzmiącą głosisz bardonę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ty pieśni w dzień przejmujesz dziewicze,</l>
            <l>ty przez noc skargi słyszysz słowicze;</l>
            <l rend="indent">ty w oczach różne smaki</l>
            <l rend="indent">i zapach masz wieloraki.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Ogrodzie, chlubo moja, z tak wiela</l>
            <l>twych kwiatków użycz mi tyle ziela,</l>
            <l rend="indent">żebym wianeczek uwiła</l>
            <l rend="indent">i miłego nim poczciła.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nie weźmie wieńca tego nikt iny,</l>
            <l n="30">tylko mój namilejszy jedyny,</l>
            <l rend="indent">którego z nami dwie lecie</l>
            <l rend="indent">nie dostaje na tym świecie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ty w martwym odpoczywasz grobie,</l>
            <l>ja przecię kwiatki niosę tobie.</l>
            <l n="35" rend="indent">Przyjmiże wieniec różany</l>
            <l rend="indent">ode mnie, mój ukochany.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A jako róże są odmienne,</l>
            <l>ułomne, słabe, jednodzienne,</l>
            <l rend="indent">jako niehamowna rzeka</l>
            <l n="40" rend="indent">do morza cwałem ucieka,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>tak prędko wiek nasz krótki upływa,</l>
            <l>tak co dzień żywota nam ubywa,</l>
            <l rend="indent">że ani godziny wiemy,</l>
            <l rend="indent">kiedy się w proch rozsypiemy.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Dziesiąta</head>
        <head>BOHYMNIA</head>
          <lg>
            <l>Patrzaj, jak ogniem niebieskim dotknione</l>
            <l>przemi<add>en</add>iają się śniegi w rzeki wrone;</l>
            <l>kędy po lodzie wóz przejechał brzegi,</l>
            <l>naładowane pływają komięgi.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Dąbrowa nocnej napojona rosy</l>
            <l>ogołocone z drzew rozwija włosy,</l>
            <l>słowik w selinach, gdy zorza zakwita,</l>
            <l>gardłeczkiem ranym młodą wiosnę wita;</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>już i zezula w głośnym gaju huka,</l>
            <l n="10">z radości skóra na drzewach się puka.</l>
            <l>Same fijołki głowy wynarzają</l>
            <l>z ziemie, a na dni piękne poglądają.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A któż podobny do martwych kamieni</l>
            <l>kłopotów w piękną radość nie odmieni,</l>
            <l n="15">zwłaszcza tej chwili, gdy same godziny</l>
            <l>niosą wdzięcznego wesela przyczyny?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A tak przybywaj co prędzej, mój luby,</l>
            <l>bowiem dla ciebie samego me śluby</l>
            <l>chowam gotowe, oprócz ciebie zasię</l>
            <l n="20">nie mam wesela w naweselszym czasie.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Jedenasta</head>
        <head>MUGILINDA</head>
          <lg>
            <l>Sercu smutnemu, które mię ciężko boli,</l>
            <l>z płaczem żałosnym zaśpiewam w tej niewoli,</l>
            <l rend="indent2">w której ja frasobliwa</l>
            <l rend="indent2">będę trwać, pókim żywa,</l>
            <l n="5" rend="indent">gdyżem na nię, nieszczęśliwa, ślubowała.</l>
            <l>Fortuno moja, cóżem ci przewiniła,</l>
            <l>żeś mię kłopotu wiecznego nabawiła?</l>
            <l rend="indent2">Niestetyż, ten mię dzierży,</l>
            <l rend="indent2">który mą duszę mierzi,</l>
            <l n="10" rend="indent">w którym ja, jako żywa, nie korzystała.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>O, jako wiele zewsząd kwitnącej młodzi</l>
            <l>patrzając z żalem na mnie, z daleka chodzi!</l>
            <l rend="indent2">Przecię mnie z tak ich wiela</l>
            <l rend="indent2">nie dano przyjaciela,</l>
            <l n="15" rend="indent">dlatego też jestem u nich w pogardzeniu.</l>
            <l>Wierzę, że tę Bóg przepuścił na mnie plagę</l>
            <l>za mą nieszczyrość i nieludzką zniewagę,</l>
            <l rend="indent2">żem mniejszych pogardzała,</l>
            <l rend="indent2">niektórych brakowała,</l>
            <l n="20" rend="indent">ufność mając w dostatku i w dobrym mieniu.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A przeto teraz dostałam przyjaciela,</l>
            <l>w którym uciechy nie mam ani wesela,</l>
            <l rend="indent2">z którym ja młode lata,</l>
            <l rend="indent2">ach, tyram, a u świata</l>
            <l n="25" rend="indent">potym hańbę zjednam sobie, jako wierzę.</l>
            <l>Szczęśliwe insze, które za oblubieńców</l>
            <l>podobnych sobie obierają młodzieńców,</l>
            <l rend="indent2">bo w takim bywa stanie</l>
            <l rend="indent2">lubieżne pomieszkanie,</l>
            <l n="30" rend="indent">kiedy równy swą równią w małżeństwo bierze.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Dwanasta</head>
        <head>IZABELLA</head>
          <lg>
            <l rend="indent2">Powiedz, serce me, </l>
            <l rend="indent2">wszakeś nie nieme,</l>
            <l>w którym kochasz nabarziej doczesnym stworzeniu?</l>
            <l rend="indent2">Czy w pysznych strojach, </l>
            <l n="5" rend="indent2">czy-li w pokojach</l>
            <l>pańskich, czy-li w bankietach i w dobrym mieniu?</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Bowiem żadnego </l>
            <l rend="indent2">serca takiego</l>
            <l>nie masz w świecie, które by żyło bez lubości:</l>
            <l n="10" rend="indent2">każde na pieczy </l>
            <l rend="indent2">ma pewne rzeczy,</l>
            <l>do których osobliwiej skłania swe miłości.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Inszym klejnoty </l>
            <l rend="indent2">i kruszec złoty,</l>
            <l n="15">także perły łakomym ogniem chęci grzeją,</l>
            <l rend="indent2">drudzy w bławatach </l>
            <l rend="indent2">i szumnych szatach</l>
            <l>wszytkę swą pokładają ufność z nadzieją.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Ale mnie żądze </l>
            <l n="20" rend="indent2">nie na pieniądze</l>
            <l>ani też na bogate zapalają zbiory,</l>
            <l rend="indent2">kanaki owe </l>
            <l rend="indent2">dyjamentowe</l>
            <l>nie zwabią mię ni miękko zrobione bisiory.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25" rend="indent2">Zgoła nikt iny, </l>
            <l rend="indent2">tylko jedyny</l>
            <l>przyjaciel w wielkim u mnie jest upodobaniu;</l>
            <l rend="indent2">nad skarby mnogie, </l>
            <l rend="indent2">kamienie drogie</l>
            <l n="30">tysiąckroć więcej w jego korzystam kochaniu.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Temu ja cało </l>
            <l rend="indent2">i mnie, i ciało</l>
            <l>chętnie do dobrowolnej podaję niewoli.</l>
            <l rend="indent2">On też w tej mierze, </l>
            <l n="35" rend="indent2">jako ja wierzę,</l>
            <l>i żyć, i umrzeć ze mną ochotnie pozwoli.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Trzynasta</head>
        <head>SPIRYNZYNA</head>
          <lg>
            <l rend="indent2">Wszytkie pieśni, wszytkie chory</l>
            <l rend="indent2">urodę Lilijodory</l>
            <l rend="indent2">wybornymi nader głosy</l>
            <l rend="indent2">wysławiajcie pod niebiosy,</l>
            <l n="5">której gładkości porównać nie może</l>
            <l>Jutrzenka, chociaż z ust ogniste roże</l>
            <l>rzuca po niebie, chociaż na swą kosę</l>
            <l>co dzień wylewa krzyształową rosę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Same trzy siostry charyty</l>
            <l n="10" rend="indent2">wieniec z barwinku uwity,</l>
            <l rend="indent2">wziąwszy się społem za dłonie,</l>
            <l rend="indent2">kładą na jej krasne skronie.</l>
            <l>Przed nią Jukunda z trefną Argenidą,</l>
            <l>za nią służebne pokojowe idą;</l>
            <l n="15">w jej dolnym dostać miejsca fraucymerze</l>
            <l>ledwie się zdało przechwalnej Wenerze.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Do niej Amor skrzydłobiały</l>
            <l rend="indent2">z łuku nie wypuszcza strzały,</l>
            <l rend="indent2">ale przystąpiwszy z bliska,</l>
            <l n="20" rend="indent2">fijołki pod nogi ciska.</l>
            <l>Także Pafija nie tyka jej twarzy</l>
            <l>swoją pochodnią, lecz jeśli się zdarzy,</l>
            <l>że ją obaczy, ogniów swych przygasza</l>
            <l>a żywych iskier z jej oczu uprasza.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25" rend="indent2">Jako z jej lubego czoła</l>
            <l rend="indent2">radość wynika wesoła,</l>
            <l rend="indent2">jako z warg szkarłatnych roje</l>
            <l rend="indent2">uciecha wypuszcza swoje,</l>
            <l>trudno wymówić – w jej jednym pojźrzeniu</l>
            <l n="30">wszytka się miłość wydaje w płomieniu;</l>
            <l>gdziekolwiek zasię nawróci wejźrzenie,</l>
            <l>przenika skały, porusza kamienie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">I ty, Rozymundzie młody,</l>
            <l rend="indent2">ogniem przedziwnej urody</l>
            <l n="35" rend="indent2">tylko pierwszy raz dotkniony,</l>
            <l rend="indent2">wszytek gorasz rozpalony.</l>
            <l>Ale nie zgor<add>a</add>sz, bowiem to ognisko</l>
            <l>tylko ochładza, który przy nim blisko</l>
            <l>stoi; a kto zaś patrzy nań z daleka,</l>
            <l n="40">barziej mu szkodzi, srodzej mu dopieka.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Któż gładkości nie hołduje,</l>
            <l rend="indent2">kogóż ona nie zwojuje?</l>
            <l rend="indent2">Jej Jupiter władogromy,</l>
            <l rend="indent2">jej służył Wulkanus chromy;</l>
            <l n="45">nie dla Heleny, lecz dla jej urody</l>
            <l>upadły pyszne ilijackie grody;</l>
            <l>syn Tarkwiniego koronę utracił,</l>
            <l>hetman rutulski gardłem ją opłacił.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Jej daje niskie ukłony</l>
            <l n="50" rend="indent2">mądry syn możnej Latony,</l>
            <l rend="indent2">dla niej z pańskich majestatów</l>
            <l rend="indent2">idą do podłych warsztatów</l>
            <l>królowie wielcy, możni bojownicy,</l>
            <l>kto się prostakiem, kto się mądrym liczy;</l>
            <l n="55">nawet nabożny człowiek, choć się wzbrania,</l>
            <l>jeśli nie serce, oczy ku niej skłania.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l rend="indent2">Przetoż wszytkie głośne chory</l>
            <l rend="indent2">urodę Lilijodory</l>
            <l rend="indent2">i zapały w sercu nowe</l>
            <l n="60" rend="indent2">śpiewajcie Rozymundowe.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Czternasta</head>
        <head>DRUZYLLA</head>
          <lg>
            <l>Tobie, jedyny serca mego panie,</l>
            <l>wszytko oddaję, dusze mej kochanie,</l>
            <l>przy tym cokolwiek chęci w sobie czuję,</l>
            <l>tobie samemu zupełnie <add>d</add>aruję.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Wprawdzieć długom się na to rozmyślała,</l>
            <l>bym cię pamiętnym znacznym darowała,</l>
            <l>ale nie mogłam droższego nad siebie</l>
            <l>znaleźć klejnotu, namilszy, dla ciebie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nie dziwujże się, żem tobie bez sromu</l>
            <l n="10">wszytek wydała dostatek mój z domu.</l>
            <l>Jeśli popadłam przez to jaką winę,</l>
            <l>tyś mi powodem, tyś mi dał przyczynę.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Bowiem gdyś na mnie oczy twe obracał,</l>
            <l>wstyd mię skrzydłami natychmiast otaczał;</l>
            <l n="15">luboś mię witał, luboś mi się kłaniał,</l>
            <l>wstyd mię przed tobą panieński zasłaniał.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Zawsze też Amor twój ode mnie stronił,</l>
            <l>póki mię przed nim wstyd wrodzony bronił;</l>
            <l>niedługo jednak, jakoś mu doradził,	</l>
            <l n="20">twój się Kupido z moim wstydem zwadził.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Porwie się Amor do zwyczajnej broni,</l>
            <l>wstyd się puklerzem rumianym zasłoni.</l>
            <l>Lecz gdy ten z łuku bez przestanku szyje,</l>
            <l>a ten z bojaźni za tarczą się kryje,</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">w serce mi z twarzy mój wstyd przelękniony</l>
            <l>uciekł, Kupido za nim zajątrzony</l>
            <l>wpadszy, tamże go bezbronnego pożył,</l>
            <l>sam w sercu sobie gospodę założył.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Od tego czasu zgoła sama swoją</l>
            <l n="30">nie jestem ani chcę być, tylko twoją.</l>
            <l>A tak u ciebie abo służebnicą,</l>
            <l>abo niechaj już będę niewolnicą.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Piętnasta</head>
        <head>MARELLA</head>
          <lg>
            <l>Ukochane dziatki,</l>
            <l>te różane kwiatki</l>
            <l rend="indent">zrywajcie, nim miną:</l>
            <l>jako jednodzienne </l>
            <l n="5">róże, tak odmienne</l>
            <l rend="indent">lata wasze giną.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nadobne dzieweczki,</l>
            <l>młode fijołeczki</l>
            <l rend="indent">szczypcie tymi czasy,</l>
            <l n="10">bo w jednej godzinie </l>
            <l>wiele im upłynie,</l>
            <l rend="indent">jako i wam, krasy.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ucieszne lwowianki, </l>
            <l>składajcie równianki</l>
            <l n="15" rend="indent">z rozmarynu ziela;</l>
            <l>rozmaryn opada </l>
            <l>sam, która odkłada,</l>
            <l rend="indent">traci przyjaciela.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Weseli młodzieńcy, </l>
            <l n="20">otaczajcie wieńcy</l>
            <l rend="indent">skronie swe pozorne,</l>
            <l>póki wam uciechy, </l>
            <l>zaloty i śmiechy</l>
            <l rend="indent">przystają wydworne.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Prawda rzeczywista, </l>
            <l>że naród do lista</l>
            <l rend="indent">ludzki jest podobny,</l>
            <l>bo jako list snadnie, </l>
            <l>tak i człowiek padnie,</l>
            <l n="30" rend="indent">chociajże nadobny.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>O lubieżna młodzi, </l>
            <l>colikolwiek rodzi</l>
            <l rend="indent">świat gwoli człowieku,</l>
            <l>zażywaj roztropnie, </l>
            <l n="35">a patrzaj na stopnie</l>
            <l rend="indent">ostatniego wieku.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Szesnasta</head>
        <head>TERTULIA</head>
          <lg>
            <l>Kamień by był nie człowiek, twardszy niż opoka,</l>
            <l rend="indent2">który by z twego oka,</l>
            <l>uderzywszy w nię bystrym znienagła wejźrzeniem</l>
            <l rend="indent2">jakoby w stal krzemieniem,</l>
            <l n="5">nie mógł ognia wykrzesać i natychmiast ciebie</l>
            <l>tą podniatą rozpalić, pospołu i siebie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Jam nie kamień ani też nieużyta skała,</l>
            <l rend="indent2">ani dusza bez ciała,</l>
            <l>ponieważ przyłożywszy ku twojemu oku</l>
            <l n="10" rend="indent2">trochę miłego wzroku,</l>
            <l>jako świeca całując świecę, ogień kradnie,</l>
            <l>tak i ja zagorzałam od ciebie szkaradnie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A ty czemu zapałów, którymi mię psujesz,</l>
            <l rend="indent2">aby namniej nie czujesz?</l>
            <l n="15">Darmo w sobie płomienie zobopólne dusisz:</l>
            <l rend="indent2">i ty palić się musisz,</l>
            <l>abowiem rozżarzony ogień mój przez miary</l>
            <l>w serce twoje oziębłe zapuści pożary.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Które wzdychania moje tak barzo rozdmuchną,</l>
            <l n="20">że oba ognie jednym płomieniem wybuchną.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Siedmnasta</head>
        <head>ROZALIA</head>
          <lg>
            <l>Już to dziesiąta wiosna kwiatki rodzi,</l>
            <l>jako krwią greckiej i trojańskiej młodzi</l>
            <l>dla Heleninej niezwykłej urody</l>
            <l>oblewają się ilijackie grody.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Już poległ Hektor, rycerz znakomity,</l>
            <l>także Patroklus już dawno zabity,</l>
            <l>leży Achilles, mąż nieprzepłacony,</l>
            <l>i wiele inszych z tej i z owej strony.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>O nierozumnych ludzi wściekłe gminy,</l>
            <l n="10">długoż będziecie ginąć krom swej winy?</l>
            <l>Jeśliście baczni, do Heleny spieszcie,</l>
            <l>onę na szablach i grotach roznieście!</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ona to winna, onać to zgrzeszyła,</l>
            <l>kiedy małżeńskiej wiary odstąpiła,</l>
            <l n="15">a <add>u</add>lubiła barziej królewicza</l>
            <l>młodego, pięknej twarzy Pryjamicza.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Winien i Parys, że po cudzą żonę</l>
            <l>pospieszył bystrym morzem i zwiódł onę</l>
            <l>częścią ubiorem sarmackim i skokiem,</l>
            <l n="20">częścią namową i zalotnym okiem.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Winna i Wenus, że za owoc złoty</l>
            <l>darowała mu nie swoje pieszczoty;</l>
            <l>winien świat wszytek, że się jedną szczycił</l>
            <l>Heleną, której każdy sobie życzył.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Że tedy wszytkim co pięknego miło,</l>
            <l>daj żeby Helen więcej się rodziło,</l>
            <l>bowiem ustaną prędko krwawe boje,</l>
            <l>gdy każdy będzie miał Helenę swoję.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Teraz, że Troja sławna poszła w rumy,</l>
            <l n="30">że jej świat wszytek śpiewa smutne dumy,</l>
            <l>na porfirowym pod Idą filarze</l>
            <l>niech kto wyryje tych wierszów dwie parze:</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>„Nie ogień ani danajskie pożary</l>
            <l>zniszczyły Troją i Ilijon stary,</l>
            <l n="35">ale Helena przyjemnością swoją</l>
            <l>wszytkie Trojany spaliła i z Troją”.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Ośmnasta</head>
        <head>PETROLINA</head>
          <lg>
            <l>Ogień ten na twarzy ślicznej zapalony,</l>
            <l>z miasta bałtyckiego w kraje zaniesiony</l>
            <l rend="indent">ruskie, bystrym wejźrzeniem</l>
            <l rend="indent">barziej niżli płomieniem</l>
            <l n="5" rend="indent2">serca człowiecze </l>
            <l rend="indent2">okrutnie piecze.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Nie zacniejszy w carskich szarajach się błyska,</l>
            <l>gdy z oczu sołtanek gładkich iskry ciska	</l>
            <l rend="indent">na chciwe Turkomany,</l>
            <l n="10" rend="indent">których chuć na przemiany</l>
            <l rend="indent2">w wielkiej bojaźni </l>
            <l rend="indent2">miłością draźni.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Mniejszą Parys wydarł Spartańczykom głownię,</l>
            <l>mniejszą w Rzym przyniosły Sabinki nierownie;</l>
            <l n="15" rend="indent">ledwie taką świat srodze</l>
            <l rend="indent">gorzał, gdy Faeton wodze</l>
            <l rend="indent2">woźnikom sprzecznym </l>
            <l rend="indent2">puścił słonecznym.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Godzieneś ty, ogniu, nie podłe warstaty,</l>
            <l n="20">ale najaśniejsze palić majestaty,</l>
            <l rend="indent">godzieneś przednie trony,</l>
            <l rend="indent">berła, jabłka, korony</l>
            <l rend="indent2">swoim zapałem </l>
            <l rend="indent2">topić zahałem.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Lecz, że pominąwszy królewskie pokoje,</l>
            <l>bijesz twym promieniem w niskie me podwoje,</l>
            <l rend="indent">sprawą mię przemienisz tą</l>
            <l rend="indent">w salamandrę ognistą,</l>
            <l rend="indent2">że w ogniu właśnie </l>
            <l n="30" rend="indent2">żyć będę strasznie.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Raczej tedy, ogniu, te północne strony</l>
            <l>oświecaj i zimne zagrzewaj Tryjony,</l>
            <l rend="indent">bo tobie samo zgoła</l>
            <l rend="indent">serce me nie wydoła;</l>
            <l n="35" rend="indent2">dla ciebie cały </l>
            <l rend="indent2">ten świat jest mały.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Dziewiętnasta</head>
        <head>PULCHERIA</head>
          <lg>
            <l>Już Tytan konie w oceanie poi,</l>
            <l>już mu pochodnia dzienna z rąk wypadła,</l>
            <l>już późna zorza nad Celtami stoi</l>
            <l>a twarz rumiana troszeczkę jej zbladła,</l>
            <l n="5">już parę, która imię tylko dwoi,</l>
            <l>zjednoczy węzeł małżeńskiego stadła.</l>
            <l>Niechajże u tak lubego podwoja</l>
            <l>cichuchno śpiewa Kallijope moja.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ucieszne dusze, zacni oblubieńcy,</l>
            <l n="10">któż tak kosztownie usłał wam łożnicę?</l>
            <l>Z wierzchu wonnymi ozdobiona wieńcy,</l>
            <l>kunsztów malarskich wydaje tablicę,</l>
            <l>wewnątrz z świecami białemi młodzieńcy</l>
            <l>prowadzą do niej z muzyką dziewicę;</l>
            <l n="15">zewsząd ozdoby przednie ją okryły,</l>
            <l>zewsząd kwiateczki białe ją upstrzyły.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Jednak te róże po ziemi roźlane</l>
            <l>nie są w ogrodzie uszczknione Dyjony</l>
            <l>i te szpalery złotem przetykane</l>
            <l n="20">nie są robotą królowej z Ankony,</l>
            <l>także jarzęcym woskiem knoty zlane</l>
            <l>nie topi ogień z Pafu przyniesiony, </l>
            <l>ale ozdoba wszytka tej łożnice</l>
            <l>jest Pańskim dziełem niebieskiej prawice.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="25">Oto idalska bogini ją mija,</l>
            <l>miasto niej Miłość z Empiru przychodzi,</l>
            <l>przed nią Cypryjczyk chybkie skrzydła zwija</l>
            <l>i łuk serdeczny na stronę odwodzi,</l>
            <l>do niej z Fortuną młodziuchna gracyja</l>
            <l n="30">tysiąc rozkoszy za rękę przywodzi,</l>
            <l>a gwiazdy, świetne rozpaliwszy lice,</l>
            <l>płomień na ślubne z oczu miecą świéce.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Ponieważ tedy nieba wam przychylne</l>
            <l>do tego stanu, który Bóg ustawił,</l>
            <l n="35">te miejcie wróżki ode mnie niemylne,</l>
            <l>że was do końca będzie błogosławił.</l>
            <l>On sam nad wami oko mając pilne,</l>
            <l>pomnoży łask swych, których was nabawił,</l>
            <l>bowiem tym stanem Bóg się opiekuje, </l>
            <l n="40">który do jego woli się stosuje.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Jako dwie palmie w idumsk<add>i</add>m ogrodzie,</l>
            <l>kiedy się wzrostem jednostajnym zgodzą,</l>
            <l>głową tykają nieba, a na spodzie</l>
            <l>w bystrym strumieniu jordanowym brodzą,</l>
            <l n="45">wszytkie zazdroszczą drzewa ich urodzie,</l>
            <l>a ony owoc co rok smaczny rodzą,</l>
            <l>tak też dwie duszy wasze w jednym ciele</l>
            <l>wydadzą kwiatów i owoców wiele.</l>
          </lg>
        </div>
        <div type="poem">
        <head>Dwudziesta</head>
        <head>HALCYLDIS</head>
          <lg>
            <l>Mądrość jest nad mądrościami</l>
            <l>widzieć śmiertelną za nami</l>
            <l>pogonią, która wyroki</l>
            <l>miece na świat bez odwłoki.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l n="5">Jako z pędem na dół wali</l>
            <l>wiatr skałę, którą obali,</l>
            <l>tak się nasze przerywają</l>
            <l>lata, kiedy koniec mają.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Jako z cięciwy wypada</l>
            <l n="10">strzała, a wicher nią włada,</l>
            <l>tak nas, tak nasze nadzieje</l>
            <l>śmierć wespół z prochem rozwieje.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>A kto się rozbraci z światem,</l>
            <l>wszytkie jego sprawy za tem</l>
            <l n="15">w niepamięci ponurzone</l>
            <l>ludziom nie będą wspomnione.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Właśnie jako kiedy morze</l>
            <l>okręt wielkim gwałtem porze,</l>
            <l>skoro ujedzie, by znaku</l>
            <l n="20">nie znać jego namniej ślaku.</l>
          </lg>
          <lg>
            <l>Marność jest nad marnościami</l>
            <l>świat ten z swoimi pompami,</l>
            <l>a przecię ludzi tak wiele</l>
            <l>każe nań hardzie i śmiele.</l>
          </lg>
        </div>
      </div>
    </body>
  </text>
</TEI>

